poniedziałek, 15 lutego 2016

Pozytywniej

 
 
Po drobnym, kryzysie i kilku dniach użalania się nad sobą pora wreszcie  wyjść spod kołdry, spiąć dupsko i zabrać się do roboty. Potrzebowałam kilku  takich dni, żeby zebrać myśli i wyładować wszystkie negatywne emocje,  które do tej pory tłumiłam w sobie, a siedziały we mnie już od dawna. Na szczęście udało mi się zażegnać ten kryzys i wreszcie zacząć myśleć trochę pozytywniej.
 
Wraz z rozpoczęciem Wielkiego Postu znalazłam motywację, aby znowu podjąć próbę zmiany nawyków żywieniowych. Na razie nie mam jakiś większych  planów. Po prostu postaram się ograniczyć cukier. Nie chce od razu robić wielkiej rewolucji, bo to u mnie nie skutkuje. Chyba w tym przypadku sprawdzi się u mnie zasada małych kroków.
 
Już prawie zagoiły mi się wszystkie siniaki po moich snowboardowych przygodach. Gdybym mogła spakowałabym się i ponownie pojechała w góry.Jednak brak czasu i pieniędzy chyba mi na to nie pozwoli. A szkoda, bo mimo tych wszystkich upadków i tych wszystkich łez wylanych w tym  roku przez snowboard nie potrafię się do niego zrazić...za bardzo to kocham.
 
Do matury chyba tez udało mi się nabrać pewnego dystansu. Oczywiście dalej będę się uczyć i zrobię wszystko żeby zdać ją jak najlepiej. Ale jak się nie uda, to trudno. Przecież  na tym świat się nie kończy. Poza tym zawsze mogę ją poprawić. :)
 
 
 
 
 
 
 
 
 
It's time to begin, isn't it?
I get a little bit
bigger but then I'll admit
I'm just the same as I was
Now don't you understand
That I'm never changing who I am