środa, 10 lutego 2016

zrezygnować ?


Wytłumaczy mi ktoś dlaczego ?
Dlaczego zawszę nawalam w sytuacjach na których tak cholernie mi zależy ?
Dlaczego mi nie wychodzi, kiedy  staram się i poświęcam naprawdę wiele ?

Od samego początku września przygotowuje się do matury, poświęcając na to większość mojego czasu. Zamiast poczytać książkę albo obejrzeć jakiś serial siedzę nad zadaniami albo podręcznikami maturalnymi. I po co skoro już drugą maturę próbną z biologii piszę na jakieś marne 40 %.

Żeby odpocząć trochę od tego wszystkiego wyjechałam w góry, gdzie miałam zregenerować siły i oczywiście rozwijać jedną z moich pasji. Zdecydowałam się spróbować moich sił na kursie SITS III. Okej, zaczynając te kursy moim celem nie było zostanie instruktorem i zdanie ich, ale rozwijanie się w tym, co robić kocham. Jednak apetyt rośnie w miarę jedzenia. W tym roku planowałam  zrobić trzecią klasę sprawności, a w przyszłym zostać instruktorem snowboardu. Od pierwszego dnia wiedziałam, że będzie ciężko, bo górale którzy też uczestniczyli w kursie jeździli bardzo dobrze, znacznie lepiej niż ja.
Całe dnie spędzałam na stoku i ćwiczyłam te wszystkie skręty, triki i tym podobne rzeczy. Wracałam do domku i jedyne o czym marzyłam to pójście spać. W życiu jeszcze nie czułam większego zmęczenia fizycznego, mimo to wstawałam co rano i szłam poćwiczyć na stok, a po południu  na zajęcia SITS. Ostatniego dnia zaliczaliśmy jeszcze freestyle, zawsze chciałam nauczyć się freestylu i tych wszystkich skoków. Zaliczyłam 1000 gleb i mam mnóstwo siniaków, a mimo to za cholerę  nie chciała wyjść mi 180 na skoczni. Przy ostatniej próbie udało mi się rozwalić wargę oraz nos. Właśnie wtedy wszyscy zgodnie stwierdzili, że już na dzisiaj wystarczy. Po czym udaliśmy się do karczmy, gdzie mój instruktor oznajmił mi, że mam talent do tego sportu, że jestem  niesamowicie twardą osobą,  ale żeby uzyskać III klasę jeszcze trochę mi brakuje. I to był cios, bo wiedziałam, że nawet jakbym bardzo chciała w tym sezonie już nie dam rady skończyć tego kursu, bo pora wracać do domu i kontynuować moje przygotowania do matury, wiedziałam, że nie spełniłam mojego celu na ten rok, że moje ciało nigdy nie było bardziej zmęczone, że boli mnie cała twarz, i że jestem tak bardzo beznadziejna w rzeczach, które kocham robić i  na których mi zależy. Dawno nie czułam się tak fatalnie i nie przestałam aż tak bardzo wierzyć w moje możliwości.

Dlaczego ilekroć na czymś mi zależy to zazwyczaj mi nie wychodzi.? Za mało się staram ? A może za bardzo się staram ?  I może powinnam dać sobie z tym wszystkim spokój, ale nie potrafię zrezygnować z rzeczy które robić kocham. Ostatnie dni spędziłam walcząć ze łzami w oczach. Jedyne na co miałam ochotę to pieprzyć to wszystko, zakopać się w mojej pościeli i już nigdy więcej stamtąd nie wychodzić, i zostać tam  do jutra. Bo jutro wstanę, zacisnę zęby i podejmę kolejną walkę o marzenia.  
 



Yeah, I know nobody knows
Where it comes and where it goes
I know it's everybody's sin
You got to lose to know how to win