piątek, 6 stycznia 2017

2016 podsumowanie !

Heej :)

Po bardzo długiej nieobecności wreszcie udało mi się zebrać i napisać coś na  blogu. Organizacja czasu w ostatnich 5 miesiącach nie była moją mocną stroną, a zabranie się za pisanie na blogu znajdowało się gdzieś na samym końcu mojej listy rzeczy do zrobienia i po prostu nie starczało mi na to czasu.
Ostatnie dni minionego roku spędziłam w górach, gdzie udało mi się przeanalizować ubiegły rok, pomyśleć nad kolejnym no i co najważniejsze odpocząć i nabrać pozytywnej energii. :)
Dlatego w nowy rok mogę wejść z głowa pełną nowych pomysłów. Zanim jednak dojdzie do ponownego wypisywania celów i planów to postaram się podsumować ubiegły rok. Wiem, że to trochę późno na takiego posta, ale lepiej późno niż wcale.







Szczerze mówiąc mam wrażenie, że ubiegły rok nie należał do udanych. Miałam mnóstwo celów, które naprawdę starałam się realizować. Wszystkie zostały opisane w poście 2016. Na niektóre z nich naprawdę ciężko pracowałam, niestety mimo to nie udało mi się. Pierwszym i najważniejszym było bardzo dobre napisanie matury. Mimo zrobieniu stosów arkuszy i zbiorów zadań maturki nie napisałam tak, żeby dostać się na medycynę wojskową. W momencie otrzymania wyników świat mi się zawalił i zupełnie nie wiedziałam, co mam dalej robić z moim życiem.
Po długich namysłach zdecydowałam się zacząć studia na kierunku ratownictwo medyczne i jednocześnie poprawiać maturę. Rozpoczęcie studiów wiązało się z przeprowadzką do Krakowa i rozpoczęciem życia z dala od rodzinki. Nie żałuję podjętej decyzji, bo mój kierunek okazał się strzałem w dziesiątkę. Chyba nie mogłam wybrać ciekawszego kierunku, ale o tym planuję napisać osobny post. Przez ostatnie pół roku nauczyłam się odpowiedzialności oraz samodzielności. Już nie ma obok mnie Mamusi, która za mnie zrobi pranie, ugotuje obiadek, zrobi zakupy.

W ubiegłym miesiącu wreszcie odważyłam się zostać potencjalnym dawcą szpiku . Długo zastanawiałam się nad zgłoszeniem, ponieważ chciałam dobrze przemyśleć tą decyzję. Okazało się, że taka akcja będzie organizowana w moim akademiku. Stwierdziłam, że to znak i że to ten moment w którym powinnam się zgłosić.

W tym roku zaliczyłam też najdłuższe wakacje w moim życiu. I myślę, że ich nie zmarnowałam. Zaraz po maturze poszłam do pierwszej w moim życiu pracy i zobaczyłam jak ciężko trzeba się napracować, żeby pojechać na wymarzone wakacje za własne pieniądze.
Po skończeniu pracy przez praktycznie dwa miesiące byłam poza domem. Oprócz wyjazdu do Włoch, jeździłam głównie po Polsce. Odwiedziłam Warszawę, Toruń, Trójmiasto, Katowice, a także wybrałam się w Pieniny, gdzie pierwszy raz od lat wspinałam się po górach, co okazało się być bardzo satysfakcjonujące. Chodzenie po górach  o wiele bardziej podobało mi się na wyjeździe sylwestrowym niż w okresie letnim. Góry zimą są niesamowite i mimo, że wchodzenie pod górę w śniegu po kolanach jest o wiele bardziej męczące dawało mi niesamowicie wiele radości. Podczas wyjazdów zorganizowanych poznałam wielu wspaniałych i inspirujących ludzi, od których mogłam się dużo nauczyć. Mimo całej masy porażek odniesionych w tym roku to chyba jednak był całkiem udany. W końcu co nas nie zabiję to nas wzmocni. :)